wtorek, 31 marca 2015

70. Trudne sprawy

Od dłuższego czasu nie oglądam żadnych romansideł... Nie jestem tak zdesperowana aby oglądać wyciskacze łez samotnie, więc nie oglądam ich wcale. Niestety jak każdy lubię godzinami oglądać tv i różne durne programy. Tak więc... oglądałam ostatnio jeden z tych programów typu "trudne sprawy". W sumie często to oglądam. Czasem wyciągam wnioski. Tym razem trafił się felerny egzemplarz. Para będąca ze sobą od 5-ciu lat przeżywa trudny okres, spowodowany utratą wzroku przez kobietę. No i ten biedak tyra całymi dniami. Sprząta, gotuje, przynosi, odnosi, zarabia... Totalnie wszystko ma na głowie. Do tego robi za psychologa, gdyż jego miłość "nie jest tego pewna". W sumie sama się jej nie dziwie... Utrata wzroku, kalectwo, sam nic nie możesz zrobić, potrzeba ciągłej opieki i pojawia się zwątpienie. Znałam kiedyś podobną parę ale w tym przypadku strona "widoma" odeszła bo "po co się męczyć" przecież "nie ta, to następna" ale nieważne. Zawsze muszę zboczyć z głównego tematu.... W każdym razie.... ten mężczyzna ciągle się starał i ubiegał o swoją niewidomą ukochaną. Rozpłakałam się widząc to. Wiem, wiem, cienias ze mnie ;D/. Były wzloty i upadki. Był ślub. Było fajnie. "wspaniała jest miłość; pięknie; ale dobry facet" - pomyślałam. Zaraz potem dotarło do mnie, że to tylko serial i czar prysnął.











 naszyjnik - pepco
sweterek - sh
spodnie, okulary - Varma
torebka - Guess
marynarka - HM
Buty - no name