sobota, 23 maja 2015

65. Beznadziejny przypadek faceta

W poprzednim poście pisałam o beznadziejnym przypadku faceta.
Gość wykazał się brakiem szacunku do kobiet i swoim brakiem mózgu. Po całej niezwykle wyczerpującej historii okazało się, że to jeszcze nie koniec!
Pomyślicie pewnie „no przecież już gorzej być nie może”. I wiecie co? Też tak myślałam.
Od razu napisałam do mojej kuzynki/najlepszej przyjaciółki, z którą byłam na akademii i którą Pan Beznadziejny ma w znajomych aby uważała na ten konkretny „beznadziejny przypadek”. Było tak jak się spodziewałam. W tym samym dniu zaczął zarywać do Leny. To był cios poniżej pasa. JAK można podrywać jedną z przyjaciółek po nieudanej próbie podrywu drugiej? No ale fakt, czego można było się spodziewać po tej osobie. Chyba niczego dobrego.












poniedziałek, 18 maja 2015

64. Zapiszę sobie ten numer aby go nie odbierać..

W ostatnim czasie dużo się dzieje. Poznaje, (tak jak każdy) nowych ludzi. Tych fajnych i niefajnych. Na początku nie wiadomo z kim tak naprawdę mamy do czynienia. Przekonujemy się dopiero po czasie. 
Pisał do mnie dawno, dawno temu pewien chłopak. Chyba nawet z Nim pisałam. Nie wiem czy kiedykolwiek się widzieliśmy, a może to on mnie gdzieś widział. Nieważne. Ostatnio miałam zaszczyt uczestniczyć w uroczystości organizowanej w mojej miejscowości. Podejrzewam, że on tam był. Od razu zaczął do mnie pisać, a wręcz dręczyć. Dzwonił nawet późno w nocy, kiedy ja jak każdy normalny człowiek śpię w wyrku. Na początku uporczywie nie chciał zdradzić kim jest i skąd ma mój numer. Następnie gość zaproponował spotkanie, nie zgodziłam się. Jest kompletnie nie w moim typie – typowy „figo fago”. Potem zapytał czy „chciałabym coś pokręcić” i szczerze mówiąc nie wiem jak mam to rozumieć i skomentować…. Stanowczo odmówiłam, a on napisał „skromnie” coś w stylu „szkoda, bo fajna z Ciebie dupeczka”. W takich chwilach nie wiem kto tu ma nierówno pod sufitem. Nie odpisałam, nie mam na to siły, ale boli mnie jego podejście do kobiet. Bo przecież liczy się „fajna dupa” jak to powiedział inny mój, nielubiany znajomy. 
















środa, 13 maja 2015

63. Jak spełniać marzenia, pomimo przeszkód?

Z biegiem czasu ustanawiamy nowe cele, coraz to trudniejsze. Stawiamy poprzeczkę coraz wyżej,
A gdy upadniemy pojawia się stan desperacji, wpadamy w dołek. Myślimy nad wszystkim, a jednocześnie mamy to gdzieś. Dochodzimy do pewnych wniosków i pytamy samych siebie: „dlaczego do tej pory wszystko nam wychodziło, a teraz jest inaczej?”
I wiecie co ? Nie jest inaczej tylko z czasem nasze cele są większe, bardziej wymagające.
Jako dzieci chcieliśmy dosięgnąć do drabinki na placu zabaw, która w końcu sama okazała się mała. Potem liczyły się stopnie w szkole i tu pojawił się wysiłek. Gorzej gdy przyszło Nam udać się na pierwsza rozmowę o prace – trzeba było się przygotować ale się udało. Teraz chce osiągnąć coś dużo lepszego, a wręcz niemożliwego. Nic dziwnego, ze muszę włożyć w to wiele nerwów, niepowodzeń i wysiłku. Nic dziwnego, ze się czasem załamuje. Tak musi być, tak jest i tak będzie, ale moja w tym głowa, żeby przez to przebrnąć.