sobota, 13 czerwca 2015

69. ...a mówi się, że dziecko to skarb

W naszej pięknej miejscowości odbył się ostatnio dzień dziecka. Ogólnie sporo słodyczy, trochę dziecięcych nutek, mega pompowana zjeżdżalnia, kucyki i prezenty. Jako, iż nic się jeszcze dobrze nie rozkręciło poszłam na spacer z Magdalenką. Byłyśmy świadkami dziwnej sytuacji. Matka wraz z koleżanką wsiadła do samochodu i wybrały się na obchody opisanego wyżej święta. Zaraz po tym z domu wychodzą 2 dzieci  wieku 7-9 lat i zapieprzają taki kawał drogi na rowerach. Pomyślałam – okej – to jest do przyjęcia, może same uparły się aby jechać na rowerach. Po tym jak już nie było ich widać, odwracając się zauważyłam wyjeżdżającą z podwórka około 6 letnią dziewczynkę takim mini rowerkiem. Dom położony między drzewami (obok lasu) na zakręcie. Okolica nieciekawa pod tym względem, że kierowcy lubią tam sobie „przycisnąć”. A ojciec na dworze odpoczywa i popija piwko….. Już sama nie wiem czy to ja jestem przewrażliwiona czy rodzice tych maluchów zbyt wyluzowani.